Średni czas oczekiwania na pojedyncze świadczenie zdrowotne w publicznym systemie ochrony zdrowia osiągnął obecnie 4,2 miesiąca. To najwyższy poziom od momentu rozpoczęcia regularnych pomiarów. Co istotne, problem kolejek nie dotyczy już wyłącznie sektora publicznego – coraz częściej odczuwają go również pacjenci korzystający z prywatnych placówek.
Jednym z kluczowych czynników pogłębiających ten stan rzeczy jest struktura wiekowa środowiska lekarskiego. Aż 33% lekarzy w Polsce to osoby po 60. roku życia, co wprost wpływa na dostępność świadczeń. W odpowiedzi na te ograniczenia 5,39 mln Polaków decyduje się dziś na dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, które zapewniają krótsze terminy wizyt i badań.
Kolejki coraz dłuższe – dane nie pozostawiają złudzeń
Z danych Barometru WHC wynika, że w ciągu czterech lat średni czas oczekiwania na jedno świadczenie w ramach NFZ wydłużył się o 0,8 miesiąca – z 3,4 miesiąca w 2021 r. do 4,2 miesiąca w 2024 r. Autorzy raportu Fundacji Watch Health Care podkreślają, że jest to najdłuższy wynik od 2012 roku. Warto przy tym zaznaczyć, że mówimy o wartości uśrednionej, w przypadku części specjalizacji kolejki są znacznie dłuższe.
Najdłużej czeka się dziś na konsultację u neurochirurga – średnio 9,1 miesiąca, niewiele krócej do laryngologa (8,7 miesiąca) oraz ortopedy (ok. 8,5 miesiąca). Nieco lepiej wypadają specjaliści, z których usług Polacy korzystają najczęściej: chirurg, ginekolog i okulista. Jednak także tutaj czas oczekiwania liczony jest w miesiącach – odpowiednio 3,8 miesiąca do chirurga i okulisty oraz 1,8 miesiąca do ginekologa (dane GUS – Ambulatoryjna opieka zdrowotna 2024).
– Na razie nic nie zapowiada odwrócenia trendu i na pomoc w ramach NFZ będziemy prawdopodobnie czekali coraz dłużej. Owszem, zdarzają się wyjątki, kiedy czas oczekiwania na wizytę w ostatnim czasie zmalał, jak w przypadku konsultacji ortopedycznych. Jednak, pomimo malejącej kolejki, na konsultację ortopedy w systemie publicznym wciąż trzeba czekać ponad 8 miesięcy, co nie jest terminem akceptowalnym. Dlatego wiele osób decyduje się na wizytę w prywatnej przychodni, kiedy potrzebuje pomocy specjalistycznej. Coraz dłuższe kolejki zaczynają pojawiać się również w prywatnych przychodniach, ponieważ liczba ich pacjentów stale rośnie. Należy też zauważyć, że nasza kadra lekarska jest coraz starsza, co przekłada się na możliwość świadczenia pomocy – zauważa Monika Witkowska, Zastępca Dyrektora ds. Rozwoju Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych w SALTUS Ubezpieczenia.
Czy systemowi wystarczy lekarzy?
Zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej, na dzień 1 lipca 2025 r. zawód lekarza wykonuje 160,7 tys. osób. To wzrost o kilkanaście tysięcy względem końca 2023 r., co na pierwszy rzut oka może sugerować poprawę sytuacji. Głębsza analiza pokazuje jednak inne proporcje.
Spośród praktykujących lekarzy niemal 23 tys. ma 71 lat lub więcej, a kolejne 29,6 tys. przekroczyło 60. rok życia. Łącznie stanowią oni około jednej trzeciej całej kadry medycznej.
– Biorąc pod uwagę, że liczba absolwentów szkół medycznych na kierunku lekarskim w ostatnich latach to ok. 4,6 tys. osób rocznie, nie możemy mieć gwarancji, że zastąpią oni w pełni osoby, które przestaną wykonywać zawód. Trzeba też pamiętać, że proces specjalizacji trwa wiele lat, a liczba miejsc na poszczególnych specjalizacjach jest mocno ograniczona. Kolejnym czynnikiem, który także należy brać pod uwagę jest fakt, że część lekarzy, szczególnie młodych, może zdecydować się na rozwijanie kariery za granicą. To spore wyzwanie zarówno dla systemu publicznej opieki zdrowotnej, jak i przychodni prywatnych – dodaje Monika Witkowska z SALTUS Ubezpieczenia.
Prywatne ubezpieczenia zdrowotne – rosnąca skala
Na koniec 2024 roku 14% Polaków korzystało z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Łącznie to 5,39 mln osób, czyli o 12,2% więcej niż rok wcześniej – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Segment ubezpieczeń zdrowotnych pozostaje najszybciej rozwijającą się częścią rynku.
Za tym trendem stoją trzy główne powody. Pierwszy to potrzeba szybkiego dostępu do lekarza w sytuacji, gdy publiczne kolejki okazują się zbyt długie. Drugi to zmiana modelu korzystania z prywatnej opieki medycznej.
– Ubezpieczenia stają się także coraz popularniejszą alternatywą dla pojedynczych wizyt w przychodniach prywatnych oraz abonamentów medycznych. Przede wszystkim dlatego, że w ramach ubezpieczenia pacjenci mają dostęp do wielu różnych placówek, zarówno ogólnopolskich czy lokalnych sieci medycznych jak i pojedynczych przychodni prywatnych. Co więcej, ubezpieczyciele w podpisywanej umowie ubezpieczenie gwarantują ściśle określone czasy oczekiwania na poszczególne rodzaje świadczeń medycznych – mówi Monika Witkowska z SALTUS Ubezpieczenia.
Trzecim elementem jest przewidywalność kosztów. Coraz częściej polisy obejmują również refundację leczenia poza siecią placówek partnerskich, nawet w podstawowych wariantach. Daje to pacjentom większą swobodę wyboru lekarza i ogranicza wpływ inflacji medycznej na domowy budżet.



