W sercu gdańskiego Śródmieścia znaleźć można bramę do bajkowego świata. W którym miejscu? W Galerii Starych Zabawek, która od kilkunastu lat działa przy ulicy Piwnej.
Kolekcja liczy kilka tysięcy eksponatów i jest dziełem Wojciecha Szymańskiego – pasjonata i znawcy zabawkarskiej tematyki.
Jakie były początki kolekcjonerskiej pasji?
Wojciech Szymański: Najpierw bardziej interesowało mnie takie jakby
życie codzienne, zbieranie przedmiotów: stare żelazko na węgiel, moździerz, stary młynek do kawy. Przez wiele lat właśnie takie przedmioty zbierałem, ale nie byłem do końca ukierunkowany.
Bywając praktycznie co tydzień na giełdach, rynkach, bazarach – zwróciłem uwagę na zabawkę – blaszanego motocyklistę. Ponieważ od wielu lat jeżdżę na motocyklach, zabawka szczególnie przypadła mi do gustu, więc tego motocyklistę przyniosłem do domu. I od tego zaczęła się pasja kolekcjonowania zabawek.
Zbierane wcześniej starocie – butelki z porcelanowym kapslem, czy jakieś inne bibeloty – zacząłem wymieniać na stare zabawki.
Czy motocyklista jest nadal w kolekcji?
On jest w kolekcji. I czy zajmuje szczególne miejsce? To jest delikatnie skomplikowana sytuacja, bo ten motocyklista jest w kolekcji, ale znajduje się w domu, poza galerią. Dlaczego tak? Motocyklista jest zabawką węgierską, a ja kolekcjonuję tylko i wyłącznie zabawki produkcji polskiej.
Druga zabawka, którą udało mi się zdobyć, to już był taki samochodzik blaszany, straż pożarna i on już jest polski. Czyli pierwszy był blaszany motocyklista, ale powiem szczerze, on ma dla mnie wartość przede wszystkim sentymentalną.
Po drugiej zabawce uświadomiłem sobie, że będę zbierać zabawki tylko polskie, nie zagraniczne. W związku z tym, że blaszany motocyklista był pierwszy, to oczywiście go sobie na pamiątkę zostawiłem.
Z jakich czasów pochodzą kolekcjonowane zabawki?
Od lat dwudziestych ubiegłego stulecia . Do niedawna zbierałem tylko do osiemdziesiątego dziewiątego roku, ale to też po latach trochę się przesunęło, ponieważ zdobyłem kilka ciekawych zabawek z lat dziewięćdziesiątych.
Czy jakiś eksponat uważa pan za najcenniejszy?
Jest dużo takich, na pewno bardzo lubię zabawki mechaniczne, to znaczy takie nakręcane na kluczyk. Jest tu ich bardzo dużo, każda ma najróżniejsze historie.
O dziwo mniej kręcą mnie jak chłopaka, jakieś samochody, samoloty, bardziej lubię jakąś nakręcaną kaczuszkę lub lalkę, coś takiego zupełnie innego, ale jeżeli miałbym wskazać jedną, to ciężko jednoznacznie pokazać.
Czy kolekcja nadal się powiększa i skąd pozyskiwane są eksponaty?
Kolekcja powiększa się przez cały czas, dlatego od czasu do czasu zmieniamy ekspozycję. Jak zaczynałem zbierać zabawki, to działały rynki, bazary, giełdy, tam się zdobywało eksponaty. Zabawki kolekcjonuję od 25 lat, czyli to był na przykład początek Allegro. Później jak Allegro stało się popularne, tam się zaczęli wszyscy gromadzić, więc skończyły się zakupy na rynkach, bazarach i giełdach.
Rynek cały czas się zmienia, obecnie poszukuję zabawek na grupach facebookowych. Polskich zabawek jest bardzo mało, one są bardzo rzadkie, pomimo że teoretycznie dużo ich produkowaliśmy, to jednak większość szła na eksport, a do nas z kolei przychodziły zabawki rosyjskie, węgierskie, enerdeowskie
To też wynika z tego, że byliśmy krajem komunistycznym i zawsze ceniliśmy to, co przychodziło do nas z zagranicy. To miało status zawsze lepszej zabawki, lepiej wykonanej, bardziej dopracowanej i też nie docenialiśmy tych naszych krajowych, dlatego nieco popsute, niedziałające tak jak trzeba po prostu się wyrzucało.
Czy Galeria Starych Zabawek współpracuje z innymi muzeami zabawkarskimi w Polsce?
Znamy się trochę. Ciężko to nazwać współpracą, bo powiem szczerze, że zabawek produkcji polskiej jest zbyt mało na rynku. My trochę wszyscy ze sobą rywalizujemy. Oczywiście wypożyczyliśmy kilka razy część swojej kolekcji na wystawę na przykład w muzeum w Gnieźnie. Tam użyczyliśmy figurki Star Wars, które były produkowane w Gdańsku.
Czy zgadza się pan z myślą, że dostępne zabawki kształtują przyszłe życie?
Tak, na pewno zabawki mają wpływ na przyszłe życie. W zeszłym roku na przykład zgłosił się do Galerii inżynier elektronik, który przekazał zachowane zestawy zabawek z dzieciństwa. I jak się okazało, to były takie komplety zabawek montażowych, nawet na elektryczne podłączanie. On się właśnie takimi zabawkami bawił i jak widać to już z nim na zawsze zostało
Czy dzieci w epoce cyfrowej potrafią się bawić zabawkami analogowymi?
W kolekcji jest ponad 4 tysiące zabawek, ale tylko kilka działa na baterię. Do zabawy starymi zabawkami trzeba więc dołożyć sporo wyobraźni.
Wiele zależy od rodziców. Bo nieraz pojawiają się z taką narracją, że to było w sumie byle co, beznadziejne i od razu dziecko podchwytuje. A jeśli pojawi się bardziej sentymentalny rodzic, wtedy dzieciom opowiada, że kiedyś były takie zabawki, a teraz zupełnie inne. Nie krytykuje, tylko opowiada co widzi, wtedy dzieci są zachwycone.
Czy współczesne dzieci rozpoznają zabawkowych bohaterów znanych bajek, jak Miś Uszatek, Bolek i Lolek, Reksio?
Problem jest taki, że już dużo osób w naszym wieku myli bajkowe postacie. Na przykład na Żwirka i Muchomorka mówią Smerfy. Kajko i Kokosz jest Asterixem i Obelixem. Naszym bajkowym dziedzictwem narodowym jest Miś Uszatek, ale wiele osób mówi na niego Kubuś Puchatek.
Miś Uszatek jest najbardziej rozpoznawalną bajkową postacią, wiemy to od gości odwiedzających Galerię Starych Zabawek w Gdańsku. Na przykład jak przyjeżdżają do nas Finowie, to oni pierwsze co wchodzą i rozpoznają Nalle Luppakorva. Po fińsku to właśnie Miś Uszatek.
Żyjemy w takich czasach, że dla przeciętnego dziecka interesująca bajka to albo koreańska, albo japońska. A ja na przykład jak patrzę na Misia Uszatka, to dla mnie to jest dzieło sztuki…
***
Galeria Starych Zabawek działa przy ul. Piwnej 19/21, zatem w sercu zabytkowego Gdańska, w bliskim sąsiedztwie Fontanny Neptuna i wiekowej świątyni Mariackiej.
Placówka zaprasza na sentymentalną podróż w dziecięce czasy od wtorku do niedzieli w godz. 11.00-17.00.
Więcej informacji na stronie www.stare-zabawki.pl
