Wystawy

Wystawa „Nasi Chłopcy” w Muzeum Gdańska

InfoGdansk
15 września, 2025
Zdjęcie: Wystawa "Nasi Chłopcy" w Muzeum Gdańska. Mat. Muzeum Gdańska.

O tej wystawie zrobiło się bardzo głośno już od pierwszego dnia jej funkcjonowania. Z jakiej przyczyny? Wystawa „Nasi Chłopcy” dotyczy rzadko poruszanego tematu, czyli służby żołnierzy narodowości polskiej w Wehrmachcie podczas II wojny światowej.

Ten wątek jest bardzo złożony i wymaga szczególnie przemyślanej prezentacji, a wystawa w Muzeum Gdańska wzbudziła wiele pytań i kontrowersji.

Wystawa „Nasi Chłopcy” będzie dostępna do 10 maja 2026 roku.

Wystawa „Nasi Chłopcy” w Muzeum Gdańska

Wystawę „Nasi Chłopcy” zobaczyć można w Galerii Palowej w Ratuszu Głównego Miasta. Poszczególne sekcje wyjaśniają przyczyny udziału Polaków w strukturach armii niemieckiej, związane z tym dylematy, wreszcie podejmowane próby dezercji i przyłączenia się do sił alianckich.

Zwiedzających wita kolekcja zdjęć Polaków w niemieckich mundurach. Wystawa prezentuje unikatowe fotografie, dokumenty i warstwę wspomnieniową. Uwagę przyciągają też elementy wyposażenia niemieckiej armii: buty, nieśmiertelnik, karabinek Mauser, mundur i stahlhelm z charakterystycznym nakarczkiem

Według słów rzecznika Muzeum Gdańska: „Celem wystawy jest pokazanie tragicznego losu ludzi, którzy po 1939 roku zaleźli się pod brutalnym przymusem – wpisani na Volkslistę, powoływani do Wehrmachtu pod groźbą represji wobec siebie i swoich rodzin”.

Wystawa powstała dzięki merytorycznej współpracy z Muzeum II Wojny Światowej oraz Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie.

Eksponatów użyczyły też inne ważne placówki muzealne, między innymi Muzeum Stutthof w Sztutowie, Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu i wiele innych.

Polacy w Wehrmachcie

Według ostrożnych szacunków podczas II wojny światowej w szeregach Wehrmachtu służyło ok. 500 tysięcy żołnierzy narodowości polskiej Co najmniej 200 tysięcy Polaków zginęło w walce za III Rzeszę. W przeciwieństwie do ochotniczych zaciągów z Danii, Holandii, Francji, Łotwy czy Ukrainy – służba polskich żołnierzy była przymusowa i oznaczała wielkie obciążenie moralne.

Około 80 tysięcy przymusowych polskich żołnierzy zdezerterowało. Uciekinierzy przyłączali się do formacji alianckich, głównie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, zasilali też szeregi lokalnych oddziałów partyzanckich.

W oddziałach Wehrmachtu służyli więc rekruci z Górnego Śląska, Wielkopolski i Pomorza, zatem terenów bezpośrednio anektowanych przez III Rzeszę. O wielkiej złożoności tego tematu świadczy historia Edmunda Szamlewskiego – bohatera obrony Westerplatte, który latem 1944 roku został wcielony do niemieckiego 187 pułku piechoty i następnie walczył na froncie wschodnim.

Władze okupacyjne ogłosiły przymus wpisu na DVL – Deutsche Volksliste, czyli Niemiecką Listę Narodowościową. Od 1942 roku do wojska powoływano również osoby z przyznaną kategorią trzecią, czyli zasadniczo osoby narodowości polskiej. Możliwości odmowy nie było, taka postawa oznaczała prześladowania przez Gestapo, zesłanie do obozu koncentracyjnego, niemieckie władze okupacyjne często też sięgały po karę śmierci.

Z pewnością w tym temacie nie wolno uogólniać, do wszystkich takich żołnierzy przykładać jednolitej miary.

Wystawa „Nasi Chłopcy” – kontrowersje

Kontrowersji, polemicznych opinii i dyskusji dotyczących tej wystawy rzeczywiście nie zabrakło. Co przełożyło się na wielkie medialne oraz frekwencyjne zainteresowanie.

Temat udziału Polaków w strukturach Wehrmachtu jest bardzo złożony. I czy możliwy do opisania jedną ograniczoną przestrzennie wystawą?

Wiele niechęci przysporzył tytuł opisywanej wystawy. Wedle emocjonalnej konstrukcji języka polskiego „nasi chłopcy” kojarzą się z uczestnictwem w czymś dobrym i wielce wskazanym. Tymczasem oddziały Wehrmachtu splamiły się wieloma zbrodniami wojennymi i z przejawami dobra nie mogą być kojarzone.

Fragment wystawy łączący wojnę z „ekscytacją wywołaną nowym doświadczeniem i możliwością zobaczenia nieznanych dotąd stron” jest co najmniej niefortunny i to bardzo delikatnie mówiąc. Mankamentem wystawy jest zredukowane do minimum przedstawienie szerszego kontekstu historycznego II wojny światowej. Zaufania nie wzbudza użycie określenia 'Pomorzanie”, które kojarzy się z plemiennym okresem dziejów i które w odniesieniu do XX wieku jest całkowicie ahistoryczne.

Nasuwają się też pytania o intencje i odpowiedzialność twórców wystawy. Jej tematyka oznacza ryzyko włączenia strony polskiej we współodpowiedzialność za nieszczęście II wojny światowej, a tendencji i sił zainteresowanych reinterpretacją tego rozdziału historii nadal nie brakuje.

Nasuwa się więc obawa, że wystawa „Nasi Chłopcy” wpisuje się w próby zmiany narracji historycznej. Czy twórcy wystawy są do takich działań upoważnieni? Jeżeli tak, to przez kogo?

Wystawa bez wątpienia otwiera przestrzeń potrzebnej dyskusji. Temat uczestnictwa polskich żołnierzy w Wehrmachcie był przecież nadużywany na potrzeby bieżących działań politycznych.

Kontrowersje wokół wystawy wynikają też z nieznajomości realiów okupacji na terenach bezpośrednio wcielonych do Rzeszy. Ludność doświadczyła terroru w niewyobrażalnym wymiarze, odmowa służby wojskowej była zagrożona zesłaniem do obozu koncentracyjnego, prześladowaniami rodziny oraz karą śmierci.

Wystawa nabiera szczególnego znaczenia w Gdańsku, uznawanym za symboliczne miejsce wybuchu II wojny światowej.