Szlaki

Szlak Solidarności

InfoGdansk
2 listopada, 2016
Zdjęcie: Historyczna Brama nr 2 Stoczni Gdańskiej

Proponowana trasa prowadzi wzdłuż miejsc związanych z najważniejszym przełomem we współczesnej historii Polski. W dwudziestym wieku światowa uwaga dwukrotnie skupiała się na nadmotławskim mieście, gdy złowrogie żądania przywódców III Rzeszy zapowiedziały kres kruchego pokoju i w sierpniu 1980 roku, kiedy kolejny zryw stoczniowców stał się wyzwaniem rzuconym socjalistycznym władzom i ograniczeniom totalitarnego ustroju.

 

Do pierwszego gdańskiego wystąpienia doszło już w sierpniu 1946 roku, wtedy dokerzy portowi sprzeciwili się niskim płacom i wyśrubowanym normom pracy. W 1968 roku fale niepokojów ogarnęły gdańskie uczelnie, protest został brutalnie spacyfikowany. Dwa lata później (grudzień 1970) żądanie zmiany polityki cenowej wysunęli robotnicy. Władza odpowiedziała użyciem oddziałów milicyjnych i wojskowych, w kilkudniowych zamieszkach życie straciło kilkudziesięciu mieszkańców Wybrzeża. Krwawa pacyfikacja skompromitowała władze i ustrój państwowy, pamięć o tych wydarzeniach stała się ważną osią późniejszego sprzeciwu społecznego.

Kolejne wystąpienie w sierpniu 1980 roku, lokalny strajk szybko przerodził się w ogólnokrajowy protest, zakończony podpisaniem porozumień, pierwszej rzeczywistej (krótkotrwałej, jak się później okazało) umowy między władzą państwową a polskim społeczeństwem. W jej rezultacie powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, do którego w krótkim czasie zapisało się ok. 10 mln dorosłych Polaków! Zbudowano też Pomnik Poległych Stoczniowców Grudnia 1970 r., który do dzisiaj uważany jest za jeden z najważniejszych monumentów w naszym kraju. Droga do demokracji była kręta i wyboista, dopiero po długiej i siermiężnej dekadzie lat osiemdziesiątych runął zmurszały system polityczny. Ożywcza fala przemian przeszła przez połowę Europy, odsyłając do lamusa historii socjalistyczny porządek. Wspomniane zmiany rozpoczęły się w Gdańsku, który po raz kolejny potwierdził opinię miejsca niespokojnego i niepokornego.

Proponowany szlak prowadzi wzdłuż obiektów kluczowych w zarysowanej powyżej historii. Początek przy kościele św. Brygidy uznawanym za duchowe centrum solidarnościowej opozycji. Ostatni etap trasy w dawnym obszarze Stoczni Gdańskiej, tam wspomniany monument, Brama nr 2, Sala BHP. Warto się przejść, współczesna historia zafascynować może niejednego turystę…

Kościół św. Brygidy – duchowe centrum sprzeciwu

Pierwszy etap solidarnościowego szlaku to miejsce ciekawe nie tylko ze względu na rolę odegraną w rozwoju opozycji. W tym wyjątkowym kościele snuć można długie opowieści o postaci św. Brygidy, dziejach gdańskiego zgromadzenia brygidek czy też na temat współczesnej sztuki bursztynniczej. W latach osiemdziesiątych minionego stulecia opisywany kościół był duchowym centrum działań opozycyjnych. To na terenie tej parafii znajdowała się Stocznia Gdańska, a ówczesny proboszcz ks. Henryk Jankowski bezkompromisową postawą zwrócił na świątynię uwagę całej Polski. Do dzisiaj wspomina się okraszone odważnymi kazaniami nabożeństwa, po których często dochodziło do patriotycznych manifestacji i zaciekłych starć z siłami MO i ZOMO.

Wiele elementów nowoczesnego wystroju nawiązuje do wydarzeń ostatniej dekady PRL-u. Warto zwrócić uwagę na odlane z brązu wrota prowadzące do kościoła od strony wschodniej. Płaskorzeźby wykonane przez gdańskich artystów opowiadają o historii „Solidarności”, symbolem niezależnego związku postać małego dziecka. Sceny z życia solidarnościowej opozycji urywają się w dniu wprowadzenia stanu wojennego, co też zawiera w sobie symboliczne przesłanie. Ważne miejsce kościelnego wnętrza to tzw. Kaplica Solidarności. Na jej ścianie 9 drewnianych krzyży (i jeden metalowy), które w latach osiemdziesiątych towarzyszyły gdańskim stoczniowcom podczas niełatwych akcji strajkowych. W posadzkę kaplicy wkomponowano symboliczny grób ks. Jerzego Popiełuszki. Ten kapłan był częstym gościem opisywanej świątyni, brązowy posąg autorstwa Wawrzyńca Sampa przypomina o brutalnym mordzie popełnionym na kapelanie „Solidarności”. Figurę skrępowanego kapłana umieszczono tutaj już rok po śmierci księdza, co było niemałym aktem artystycznej odwagi.

Obok grób księdza Jankowskiego, na zewnątrz kościoła pomnikowe upamiętnienie prałata. W kościele wystawa poświęcona solidarnościowej tematyce, niektóre zdjęcia to historyczne unikaty.

W pobliżu świątyni plebania, w której swego czasu gościło wielu ważnych opozycjonistów. Często bywali tutaj Lech Wałęsa, ks. Jerzy Popiełuszko, Jacek Kuroń i inni. W 1988 roku uroczyście podjęto delegację angielską ze słynną Margaret Thatcher na czele, z innych sławnych gości wymienić można Ronalda Reagana, Helmuta Kohla i Zbigniewa Brzezińskiego.

W kościół św. Brygidy rozpoczyna się krótki, lecz bogaty w treść „Szlak Solidarności”. Uważne przejście tej trasy jest hołdem złożonym pamięci zwykłych ludzi, którzy wielkim solidarnym zrywem dokonali rzeczy niezwykłej. To zdecydowanie najtrudniejsza przewodnicka trasa. Głównie ze względu na emocje, które polskim turystom towarzyszą na każdym etapie zwiedzania. Często emocje o negatywnym zabarwieniu… Znaczenie protestów sierpniowych jest przez umniejszane i wyśmiewane, z czym trudno się oczywiście zgodzić. Nagminnie popełniany jest błąd oceny strajkowych wydarzeń przez pryzmat późniejszych wydarzeń.

W zrywie sierpniowym protest wymierzono w ograniczenia socjalistycznego systemu, strajk był aktem wielkiej odwagi, w Gdańsku dobrze pamiętano krwawą pacyfikację z grudnia 1970 roku. Solidarnościowy zryw jest pozytywnie odbierany przez turystów zagranicznych, pewnie z dalszej perspektywy łatwiej zauważyć istotę i sens rozpoczętych tu przemian… Błędem byłoby też zamykanie tej historii wyłącznie w gdańskiej przestrzeni, sukces strajku był zasługą całego kraju. Protestowano przecież na Śląsku, Lubelszczyźnie i w wielu innych miejscach.

Berlińska symbolika

Ciekawe nawiązanie do totalitarnego rozdziału dziejów zobaczyć można przy ul. Wały Piastowskie, to fragment Muru Berlińskiego, chyba najbardziej znanego symbolu dawnego podziału Europy.

Mur dzielił miasto na część wschodnią i zachodnią przez 28 lat, według enerdowskiej propagandy miał chronić socjalistyczny raj przed wpływem „zgniłego” kapitalizmu, w rzeczywistości był zaporą zwróconą przeciwko własnym obywatelom. Strzeżoną barierę usiłowało przekroczyć wielu mieszkańców wschodnioniemieckiego kraju, dla niektórych odważne próby kończyły się tragicznie. Przejścia przez mur zostały spontanicznie otwarte w listopadzie 1989 roku. Władze bankrutującego enerdowskiego reżimu nie śmiały interweniować. W ciągu kolejnych kilkunastu miesięcy zapora była systematycznie wyburzana. Obecnie w niemieckiej stolicy zobaczyć można krótsze bądź dłuższe partie betonowej ściany. Dzięki odpowiednio zaaranżowanym wystawom pełnią ważne funkcje edukacyjne. Fragmenty Muru Berlińskiego również w Ogrodach Watykańskich w Rzymie, w Fatimie czy też w londyńskim Imperial War Museum.

Obok fragment ceglanej ściany. Taki właśnie mur miał przeskoczyć Lech Wałęsa, ta wersja jest niekiedy podważana. Tak czy inaczej, nikomu nieznany elektryk stał się liderem przełomowego strajku…

Pomnik Poległych Stoczniowców Grudnia 1970 r.

Bez wątpienia to jeden z najważniejszych polskich pomników. Zbudowany wyłącznie dzięki społecznej ofiarności szybko stał się symbolem walki o lepszą i bardziej sprawiedliwą przyszłość. Postulat upamiętnienia ofiar masakry grudniowej pojawił się krótko po krwawej pacyfikacji Wybrzeża, mimo początkowej zgody władz monumentu nie wystawiono. Temat wrócił podczas sierpniowego strajku, podpisanie porozumień otworzyło drogę do godnego upamiętnienia ofiar protestów grudniowych.

Stoczniowcy postawili przed sobą trudne zadanie, bo odsłonięcie monumentu zaplanowano na dziesiątą rocznicę grudniowego zrywu. W zaledwie 106 dni zamierzano pomnik zaprojektować, zgromadzić materiały, a po niezbędnej obróbce zmontować całość. W tamtych czasach znacznie mniej skomplikowane inwestycje realizowano w nieznośnie powolnym tempie, tutaj sytuację dodatkowo komplikował brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony władz państwowych. Budowa pomnika wyzwoliła wielką ofiarność polskiego społeczeństwa, zewsząd płynęły pieniężne datki, huty darmowo dostarczyły potrzebnej stali, a stoczniowcy po godzinach pracy obrabiali niezbędny materiał. Wiele problemów nastręczała końcowa faza budowy pomnika. Stalowe elementy spawano w bardzo niskich temperaturach, spawaczy otaczały niebezpieczne stężenia toksycznych oparów. Przy spawaniu zmieniano się co kilka minut, mimo to niejeden śmiałek stracił przytomność. Montaż konstrukcji pomnikowej zrealizowano przy sztormowej niemal pogodzie, operatorzy dźwigów z narażeniem życia ustawiali elementy w niezbędnym pionie.

Pierwszy krzyż ustawiono 30 listopada, 2 grudnia dwa pozostałe. Dwa dni później zamontowano potężne kotwice, wreszcie w dniu 6 grudnia w obecności rodzin poległych, duchowieństwa i władz wojewódzkich (!) wmurowano kamień węgielny. Dzięki ofiarności polskiej społeczności w dniu 16 grudnia 1980 r. dokonano uroczystego odsłonięcia monumentu. W ceremonii wzięli udział przedstawiciele NSZZ „Solidarność”, reprezentanci najwyższych władz państwowych i kościelnych. Najbardziej wymowny był udział wielu tysięcy mieszkańców Trójmiasta. Tego dnia otworzono nowy rozdział w historii miejsca, które znane jest obecnie jako Plac Solidarności.

Warto przywołać postacie projektantów monumentu. Autorem koncepcji był Bogdan Pietruszka. Początkowo artystyczny projekt zakładał budowę czterech krzyży, potem postanowiono o układzie trzech, jako bogatszym w symbolikę. Projektowa wizja została uszczegółowiona przez artystów: Elżbietę Szczodrowską, Roberta Pelplińskiego oraz Wiesława Szyślaka.

Strzelisty monument od samego początku był symbolem walki o lepszą przyszłość. Do historii przeszło wydarzenie z dnia 12 czerwca 1987 r. związane z gdańską wizytą Ojca Świętego. Papież w okolicy monumentu zarządził nieplanowany postój, otoczenie zostało błyskawicznie oddzielone kordonem milicjantów w cywilnych ubraniach, co więcej funkcjonariusze odwrócili się w stronę papieża plecami. Papieski komentarz był znakomity, bo słowa „Opatrzność Boża nie mogła sprawić nic lepszego – bo w takim, miejscu milczenie jest krzykiem” zajęły ważne miejsce w solidarnościowej historii. Pod pomnikiem pojawiały się też inne znane osobistości, poległych stoczniowców upamiętnili prezydenci USA Ronald Reagan i George Bush senior, kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, prezydent Niemiec Richard von Weizsäcker, premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher i wielu innych.

Warto bliżej opisać bogatą symbolikę monumentu, która emocjonalnie oddaje społeczne żądanie zmiany. Krzyże symbolizują cierpienie i męczeństwo. Widoczne w górnej części kotwice jako symbole nadziei są ukrzyżowane, lecz wiara w zmartwychwstanie (nieodłącznie wpisana w symbolikę krzyża) czyni ową nadzieję stale żywą. Widoczne w dole płaskorzeźby pokazują polskie społeczeństwo, to solidarnie i zgodnie pracujący stoczniowiec, robotnik, górnik i rolnik. Ciekawie interpretuje się znaczenie płyt betonowych widocznych w najniższej części pomnikowego założenia. Spękany beton symbolizuje rozsypujący się totalitaryzm, chwiejący się pod naporem wyrastających z ziemi krzyży. Asfaltowe kręgi oznaczają idee „Solidarności” rozchodzące się na cały świat. Ważne też najbliższe otoczenie monumentu z licznymi płytami pamiątkowymi i epitafiami poświęconymi ruchom robotniczym z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia.

Pomnik Poległych Stoczniowców jest bez wątpienia jednym z najważniejszych polskich miejsc pamięci. Zdecydowanie niepotrzebnie zawłaszczanym na potrzeby bieżącej polityki i ideologicznych przepychanek. W bliskim sąsiedztwie wyrósł budynek Europejskiego Centrum Solidarności, to obiekt tyleż nowoczesny, co kontrowersyjny. W pobliżu również Brama nr 2, kolejne kluczowe miejsce opisywanego szlaku.

Brama nr 2 Stoczni Gdańskiej

Stoczniowa brama zajmuje ważne miejsce w najnowszej historii Gdańska. W sierpniu 1980 r. wejście zostało spontanicznie przyozdobione kwiatami, pojawił się też portret papieża Jana Pawła II i wizerunek Matki Bożej. Przy bramie mieszkańcy komunikowali się ze strajkującą załogą, dostarczali żywności i przekazywali nie mniej ważne słowa nadziei i otuchy. Ciekawym aspektem akcji strajkowej była kwestia zaopatrzenia protestującej załogi. Wyżywienie kilkunastu tysięcy stoczniowców wymagało wielkiego wysiłku zaimprowizowanych służb zaopatrzeniowych, ich praca w znacznym stopniu opierała się na ofiarności mieszkańców Gdańska. Dzisiaj ten temat jest marginalizowany,warto pamiętać, że sukces strajku sierpniowego był zasługą całego społeczeństwa, nie tylko grupy opozycyjnych działaczy.

31 sierpnia 1980 r. na bramę wspiął się Lech Wałęsa i triumfalnie oznajmił o podpisaniu porozumienia ze stroną rządową. Przy wejściu zaznajomić się też można z treścią sierpniowych postulatów, żądania na artystycznie wykonanej płycie, nad przejściem kopia tablic drewnianych. Pod stopami łatwe do przeoczenia upamiętnienie. Mała płytka z napisem „Z tego miejsca ujęto ziemię pod Pomnik Poległych Stoczniowców” wskazuje miejsce śmierci jednego ze stoczniowców w grudniu 1970 r. Dziesięć lat później ziemię z tej lokalizacji przeniesiono w fundamenty budowanego pomnika, tak historia zatoczyła symboliczne koło. Podobną płytkę zobaczyć można w bliskim sąsiedztwie monumentu.

Obok bramy kiosk z pamiątkami od wielu lat prowadzony przez Tadeusza Olszewskiego. Warto podejść i zagadać, ten sympatyczny i bardzo komunikatywny Pan to żywa encyklopedia historii Stoczni Gdańskiej. Kiosk przylegał do stoczniowej stołówki, wyburzonej niestety w 2010 roku. Stracono szansę aranżacji unikatowego ciągu historycznego, gdzie w ciekawy sposób można było przedstawić tematykę stoczniowo-solidarnościową. Wcześniej rozebrano budynek stoczniowego szpitala. Turyści chcą autentyzmu i wiarygodności, tak nam mówi nasze wieloletnie doświadczenie przewodnickie.

Magazyn torped, szkolenia i porozumienia…

Przejście po stronie prawej, nieco dalej obszar, który jeszcze dwadzieścia lat temu tętnił rytmem stoczniowej pracy. Dzisiaj cisza i pustka, ale warto podkreślić, gdańskie stocznie nadal działają, radzą sobie lepiej lub gorzej, powszechne przekonanie o bankructwie sektora stoczniowego jest dalekie od prawdy.

W pobliżu dwie powykrzywiane konstrukcje stalowe. To symboliczne „bramy do wolności”, ich wygięcia i krzywizny oznaczają trud i komplikacje wpisane w walkę o niezależność. Wykorzystywane w roli prowizorycznych toalet straciły artystyczne znaczenie, stały się niezamierzonym i smutnym symbolem podejścia do wywalczonej wolności. Przejście przez bramy polecamy miłośnikom ekstremalnych wrażeń.

Nieco dalej słynny budynek Sali BHP, w którym w dniu 31 sierpnia 1980 r. osiągnięto kluczowe porozumienie. Historia zabytku sięga drugiej połowy XIX wieku, został zbudowany jako magazyn torped. Gdańsk był wtedy częścią państwa niemieckiego, a okolica funkcjonowała jako Stocznia Cesarska. Na ścianie budynku widoczny napis „Torpedo-Lagerhaus”. Po tragicznym pożarze m/s Maria Konopnicka w obiekcie prowadzono szkolenia z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy.

 

Wewnątrz zdjęcia, opisy, eksponaty i modele statków – ciekawie przedstawiają przebieg opozycyjnych protestów i historię zakładu. Efektownie prezentują się wielkie makiety, ukazują dawną skalę i znaczenie Stoczni Gdańskiej. Fotografie dotyczą realiów życia w PRL-u i kolejnych stoczniowych strajków. Wybitne zdjęcie wykonał Chris Niedenthal, ujmuje dzień wprowadzenia stanu wojennego, kolejny poziom symboliki to plakat filmu „Czas Apokalipsy”, wyżej szyld kina „Moskwa” jako wskazanie źródła politycznego i społecznego zła. Muzealny sklepik stylowo zaaranżowany, szeroka oferta pamiątek, turyści chętnie sięgają po oranżadę z epoki. W sali głównej kopia tablic postulatów sierpniowych, oryginał znajduje się w Europejskim Centrum Solidarności. Wystawę symbolicznie zamyka stół prezydialny, przy którym Lech Wałęsa, wicepremier Mieczysław Jagielski i inni sygnatariusze podpisali historyczne porozumienie.

Po wyjściu z budynku proponujemy przejście w stronę mostu pontonowego.

Stocznia Lenina protestuje….

Statki w opisywanej przestrzeni powstawały od połowy XIX wieku, gdy powstała pruska Königliche Werft Danzig. przemianowana w 1871 r. na Kaiserliche Werft. W pobliżu wyrosła też Stocznia Schichaua, w której od lat dziewięćdziesiątych XIX stulecia z sukcesami budowano pełnomorskie statki handlowe i okręty wojenne. Tamte czasy pamięta budynek dyrekcji, przy tym wielkim i stylowym gmachu rozgrywały się później ważne wydarzenia akcji strajkowych. Gdańskie stocznie z dużymi problemami działały w okresie Wolnego Miasta Gdańska, bo demilitaryzacja państwa niemieckiego oraz ogólnoświatowe problemy gospodarcze oznaczały brak większych zamówień. W okresie II wojny światowej zakłady zostały włączone w rozległy system przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy – w dużych ilościach budowano tu okryte złowrogą sławą U-booty.

 

Nowy rozdział w dziejach stoczniowych zakładów otwarto w sierpniu 1945 r. Dotkliwie zniszczone podczas wojny, splądrowane przez „trofiejne” jednostki Armii Czerwonej zostały ostatecznie przejęte przez polską administrację. Dawną Stocznię Cesarską (w okresie Wolnego Miasta znaną jako Danziger Werft) określono mianem Stoczni nr 1, Stoczni Schichaua nadano nr 2. W październiku 1947 roku zakłady połączono i tak powstała Stocznia Gdańska. Któż mógłby się wtedy spodziewać, że powołany do życia zakład kilkadziesiąt lat później wywoła polityczne i społeczne trzęsienie ziemi…

 

Stocznia Gdańska złotymi literami zapisała się w dziejach polskiej gospodarki. Socjalistyczne ograniczenia mocno dławiły możliwości krajowej ekonomii, mimo to statki budowane w Gdańsku cieszyły się uznaniem krajowych i zagranicznych kontrahentów. W powojennych dziejach zakładu zbudowano ponad tysiąc pełnomorskich jednostek różnych typów. Spora część produkcji wpierała funkcjonowanie Związku Radzieckiego, symbolem podporządkowania stało się ustanowienie Włodzimierza Lenina patronem opisywanego zakładu. O protestach grudniowy wspomniano powyżej, a w ogólnoświatowej świadomości Stocznia Gdańska zaistniała latem 1980 roku, gdy pracownicy po raz kolejny rzucili wyzwanie socjalistycznej władzy. 14 sierpnia rozpoczął się strajk w obronie Anny Walentynowicz, wyrzuconej z pracy na krótko przed przejściem na emeryturę. Na terenie zakładu pojawił się Lech Wałęsa i objął przywództwo nad zataczającą coraz szersze kręgi akcją strajkową. Sformułowano żądania, na dwóch drewnianych tablicach wypisano strajkowe postulaty; zawieszone przy bramie nr 2 stały się jednym z najważniejszych strajkowych symboli. Protest znalazł zrozumienie i poparcie wśród załóg innych zakładów, w stoczni pojawiały się delegacje kolejnych polskich przedsiębiorstw. Ważnym posunięciem było powołanie Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MZKS), który zajął się koordynacją akcji strajkowej w skali całego kraju. Pojawił się głębszy wymiar duchowy, od 17 sierpnia msze św. dla strajkujących odprawiał ks. Henryk Jankowski. W przeciwieństwie do wcześniejszych społecznych wystąpień (1956, 1968, 1970, 1976) protest objął całe społeczeństwo. Dowodem szerokiego zasięgu była współpraca, jaka zawiązała się między MZKS a tzw. Komisją Ekspertów, przedstawicielami opozycyjnie nastawionej inteligencji.

 

Robotnicze postulaty były dla socjalistycznej władzy niebezpieczne, wysunięto nie tylko żądania natury ekonomicznej, lecz domagano się również wyraźnych zmian ustrojowych. Oczekiwano podwyżek płac, zwolnienia więźniów politycznych, zgody na budowę pomnika ofiar masakry grudniowej z 1970 roku, wreszcie poszanowania wolności słowa, nieskutecznie gwarantowanej przez konstytucję PRL. Najważniejszym postulatem było żądanie utworzenia niezależnej od władzy reprezentacji robotniczej. Ogólnopolski zasięg protestu sprawił, że władza socjalistyczna tym razem nie odważyła się na zbrojną konfrontację. Rozpoczęte negocjacje były pierwszym poważnym dialogiem państwa ze społeczeństwem w powojennej Polsce! 21 sierpnia do Gdańska przybyła komisja rządowa z Mieczysławem Jagielskim na czele, dzięki wielodniowym, kilkukrotnie przerywanym i zawieszanym, rozmowom osiągnięto historyczne porozumienie. W Sali BHP Stoczni Gdańskiej podpisano tzw. porozumienia sierpniowe, które stały się wielkim pęknięciem na monolicie socjalistycznego ustroju. Stocznia Gdańska jest zatem miejscem bardzo ważnym dla najnowszych dziejów naszego kraju, wszak tutaj się wszystko zaczęło…

Zakład bezpowrotnie odchodzi w objęcia historii. Ubywa starych hal, rozbierane są charakterystyczne żurawie. Realizacja kolejnych inwestycji zaciera czytelność tej ważnej przestrzeni, dlatego podtrzymanie pamięci o antytotalitarnym zrywie jest takie ważne…

INNE MIEJSCA

Hala U-bootów
W stoczniowej nomenklaturze budynek funkcjonował jako obiekt 89A. Zbudowany w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, w okresie wojennym służył prefabrykacji sekcji niemieckich okrętów podwodnych. W budynku funkcjonuje kapitalna wystawa prowadzona przez Jarosława Żurawińskiego – gdańskiego przewodnika i znawcę tematyki stoczniowej. Niektóre z eksponatów to absolutne unikaty, wartość ekspozycji podkreśla autentyzm postoczniowego obiektu.

 

Europejskie Centrum Solidarności
Instytucja funkcjonuje w charakterystycznie rdzawym budynku przy Placu Solidarności. Wewnątrz m.in. biblioteka, sale konferencyjne i wystawa dotycząca powojennych dziejów Polski. Na dachu budynku ciekawy taras widokowy, doskonale widać rozległą przestrzeń stoczniowych i postoczniowych obszarów.