Wydarzenia

Operacja „Peking”. Ewakuacja polskich okrętów do Wielkiej Brytanii

InfoGdansk
6 lutego, 2021
Zdjęcie: Operacja „Peking”. Ewakuacja polskich okrętów do Wielkiej Brytanii.

Latem 1939 roku napięcie w Europie sięgnęło zenitu, strona polska odrzuciła polityczno-terytorialne żądania Adolfa Hitlera i wybuch wojny wydawał się być nieunikniony… Wzdłuż rozciągniętych granic Rzeczypospolitej z obu stron koncentrowały się siły wojskowe, zapadły też decyzje odnośnie obrony krótkiego odcinka polskiego Wybrzeża.

„Dyon KT. Peking”

III Rzesza dysponowała wyraźną przewagą w zakresie ilości i przede wszystkim jakości uzbrojenia, w porównaniu sił morskich dysproporcja była jeszcze większa. Stąd decyzja polskiego dowództwa o realizacji operacji „Peking”, zakładającej odesłanie trzech kontrtorpedowców do Wielkiej Brytanii i kontynuację działań zbrojnych u boku sojuszniczej Royal Navy.

30 sierpnia 1939 roku o godzinie 12.55 na oksywskiej wieży sygnalizacyjnej pojawił się rozkaz „Dyon KT. Peking”.

Zgodnie z wytycznymi dowódca dyonu kmdr por. Roman Stankiewicz otworzył zalakowaną kopertę z rozkazem nr 1000 z dnia 26 sierpnia 1939 roku. Jego treść „Dyon w składzie OORP „Błyskawica”, „Grom” i „Burza” ma na specjalny rozkaz odejść do Anglii” została odczytana na pokładzie „Błyskawicy”, w obecności dowódców wszystkich okrętów objętych rozkazem ewakuacji.

Licząca 12 punktów instrukcja bardziej szczegółowo objaśniała sposób wykonania rozkazu, między innymi zachowanie w przypadku spotkania niemieckich okrętów i samolotów. Instrukcja zabraniała użycia broni przed rozpoczęciem wojny.

Ewakuacją objęto więc dwa najnowocześniejsze polskie kontrtorpedowce, skład eskadry uzupełniła „Burza”, która była jednostką starszą, lecz w pełni funkcjonalną pod operacyjnym i bojowym względem.

Do obrony Wybrzeża pozostawiono tylko dwie większe jednostki nawodne – stawiacz min ORP „Gryf” oraz kontrtorpedowiec ORP „Wicher”. Z ich wykorzystaniem planowano postawienie rozległej zapory minowej ograniczającej swobodę operacyjną Kriegsmarine w akwenie Zatoki Gdańskiej.

Ewakuacja polskich okrętów do Wielkiej Brytanii

Okręty polskie wypłynęły z gdyńskiego portu 30 sierpnia około godziny 14.15, po minięciu helskiego cypla skierowały się na zachód. Czy ktokolwiek z oficerów i marynarzy przeczuwał nadchodzący dramat i trwająca wiele lat rozłąkę?

Na północ od Rozewia polska eskadra została wypatrzona przez niemiecki okręt podwodny U-31 dowodzony przez Johannesa Habekosta. W pobliżu Bornholmu polski zespół zauważyły i przez pewien czas śledziły cztery niemieckie niszczyciele.

W cieśninie Sund zarządzono alarm bojowy, bo w zasięgu obserwacji pojawił sie zespół niemieckich okrętów z krążownikiem „Königsberg” w asyście niszczyciela i 2 torpedowców.

Następnego dnia, po przejściu cieśnin Kattegat i Skagerrak, polską eskadrę wykryły niemieckie okręty podwodne i przez dłuższy czas obserwowały dwa wodnosamoloty. Stąd decyzja kmdr. Stankiewicza o zmianie kursu na wybrzeże Norwegii, w nocy z 31 sierpnia na 1 września polskie okręty wykonały kolejny zwrot i obrały kurs na północną część Wielkiej Brytanii.

O godzinie 9.25 z nasłuchu radiowego polskie załogi dowiedziały się o niemieckim ataku na polskie granice. Nieco ponad trzy godziny później (godz. 12.58) na wschód od wyspy May nastąpiło spotkanie z brytyjskimi niszczycielami HMSS „Wanderer” i „Wallace” i następnie przejście powiększonego zespołu do bazy w Leith.

Operacja „Peking” dobiegła końca i jako jedyny polski plan obronny osiągnęła zakładane cele.

Ewakuację okrętów przyjęto z mieszanymi uczuciami, z drugiej strony zaniechanie tego planu oznaczałoby niechybne zniszczenie polskich jednostek. Pozostawione na Bałtyku OORP „Gryf” i „Wicher” nie wykonały planu postawienia zagrody minowej i zostały zniszczone już trzeciego dnia wojny.

Polskie okręty u boku Royal Navy

Pobyt polskich okrętów w brytyjskiej bazie traktowano początkowo jako kurtuazyjną wizytę, dopiero po przystąpieniu do wojny przez Wielką Brytanię rozpoczęło się wdrażanie polskich jednostek w bojowe standardy brytyjskiej Royal Navy.

ORP „Grom”. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe. Okręt powstał w brytyjskiej stoczni J. Samuel White & Co. z Cowes na wyspie Wight, jego oficjalne wprowadzenie do służby nastąpiło 28 maja 1937 roku. Po ewakuacji do Wielkiej Brytanii ORP „Grom” wziął udział w kilku akcjach patrolowych i eskortowych. Od 21 kwietnia 1940 roku niszczyciel brał udział w zaskakującej w przebiegu kampanii norweskiej, niestety 4 maja został w Rombakkenfjord celnie zbombardowany przez niemiecki bombowiec Heinkel He 111. Trafiony dwiema bombami w ciągu kilku minut zatonął, zginęło wtedy 59 marynarzy i oficerów. Wrak polskiego niszczyciela zalega na głębokości 105 metrów i został odnaleziony w 1986 roku przez jednostki Królewskiej Marynarki Wojennej Norwegii. Poległych marynarzy upamiętnia między innymi pomnik ustawiony na placu Gromplas w norweskim Narwiku.

Ewakuowane okręty wzięły udział w wielu morskich kampaniach II wojny światowej, niestety w walkach w obronie Norwegii zatonął ORP „Grom”, na którym życie straciło 59 świetnie wyszkolonych marynarzy i oficerów.

ORP „Błyskawica”. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe. Okręt, podobnie jak bliźniaczy i nieco starszy ORP „Grom”, powstał w brytyjskiej stoczni J. Samuel White & Co. z Cowes na wyspie Wight. „Błyskawica” wzięła udział w wielu morskich kampaniach II wojny światowej. Wiosną 1940 roku okręt był zaangażowany w obronę Norwegii, następnie uczestniczył w osłonie ewakuacji wojsk alianckich z zatłoczonych plaż Dunkierki. W listopadzie 1942 roku ORP „Błyskawica” brała udział w operacji desantowej w Afryce Północnej. Niszczyciel uczestniczył też w wyczerpującej i niebezpiecznej służbie eskortowej, jednostka podczas wojny zabezpieczała łącznie 85 konwojów. W czerwcu 1944 roku polski niszczyciel uczestniczył w zwycięskiej bitwie pod Ushant, w której dotkliwej porażki doznał zespół niemieckich niszczycieli. Uhonorowaniem zasług „Błyskawicy” był udział w operacji „Deadlight” – niszczeniu przejętych niemieckich okrętów podwodnych.
ORP „Błyskawica” wróciła do Polski w lipcu 1947 roku, niespełna dwadzieścia lat później legendarny okręt rozpoczął muzealną służbę, trwającą do dnia dzisiejszego.

ORP „Błyskawica” jako jednostka o znakomitych walorach bojowych brała udział w walkach aż do końca II wojny światowej, a wielkim wyróżnieniem stało się jej zaproszenie do udziału w operacji „Deadlight” – niszczenia przejętych niemieckich okrętów podwodnych.

ORP „Burza” również odnotowała wiele akcji i sukcesów, ale ze względu na zużycie urządzeń i mechanizmów została w 1944 roku skierowana na długi remont, po zakończeniu którego nie wróciła już do czynnej służby.

ORP „Burza”. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe. Jednostka powstała we francuskiej stoczni Chantiers Navals Français w Blainville-sur-Orne. Wykonawca kiepsko wywiązał się z realizacji zamówienia, budowa „Burzy” trwała aż 6 lat, a opóźnienie w jej dostawie wyniosło 33 miesiące! ORP „Burza” z odmiennością rozwiązań technicznych nie do końca pasowała do standardów brytyjskiej Royal Navy, mimo to okręt wziął udział w wielu ważnych akcjach morskich II wojny światowej. W październiku 1940 roku załoga „Burzy” ofiarnie ratowała rozbitków z uszkodzonego i kilka dni później zatopionego transatlantyka „Empress of Britain”. W lutym 1943 roku płynąc na spotkanie konwoju ON-166 „Burza” wykryła i z furią zaatakowała niemiecki okręt podwodny U-606, czym przyczyniła się do jego zatopienia. W lipcu 1943 roku jako pierwszy w dziejach polski okręt wojenny przekroczyła linię równika! Po remoncie z 1944 roku okręt nie wrócił do służby bojowej, do Polski został przeholowany dopiero siedem lat później. W latach 1960-1976 ORP „Burza” pełniła w Gdyni funkcje muzealne, w tym czasie jej wystawy zobaczyło prawie 4 miliony osób! Złomowanie zasłużonego okrętu nastąpiło we wrześniu 1977 roku.

Po wojnie dwa okręty (w odstępie kilku lat) wróciły do Polski, ORP „Błyskawica” do dzisiaj znakomicie wywiązuje się z roli okrętu muzealnego, w tej funkcji zastąpiła „Burzę”…