Niedaleko

Okręt podwodny Jastrząb-Kobben w Gdyni

InfoGdansk
11 stycznia, 2021
Zdjęcie: Okręt podwodny Jastrząb-Kobben w Gdyni.

Okręt podwodny sunący mozolnie przez miejskie ulice? Jak najbardziej, taka akcja rozegrała się 17 grudnia 2011 roku w Gdyni, gdy na plac przed Akademią Marynarki Wojennej przepchnięty został okręt podwodny Jastrząb-Kobben…

Norweskie okręty w polskiej służbie

Wspomniany wyżej okręt podwodny powstał w latach 1961-1964 w zachodnioniemieckiej stoczni Rheinstahl-Nordseewerke w Emden. Jednostka otworzyła serię aż 15 okrętów zbudowanych na zamówienie norweskiej marynarki wojennej i została wcielona do służby pod nazwą „Kobben” (Foka), od której określano potem cały typ okrętów podwodnych.

Okręt był bardzo uniwersalny i w czynnej służbie pływał przez prawie czterdzieści kolejnych lat.

13 maja 2002 roku w Oslo została podpisana umowa o współpracy między Polską i Norwegią odnośnie przejęcia pięciu okrętów wspomnianego typu. Wkrótce potem do służby w Polskiej Marynarce Wojennej zostały wprowadzone cztery okręty, które przez wiele kolejnych lat służyły jako OORP „Bielik”, „Kondor”, „Sęp” i „Sokół”. Natomiast najstarszy z serii „Kobben” został wyznaczony do roli rezerwuaru części zamiennych i jako taki nie został wprowadzony do polskiej służby, chociaż był nieoficjalnie określany jako „Jastrząb”.

Możliwych do wykorzystania części zamiennych faktycznie ubywało, ostatecznie zapadła decyzja o przekazaniu wyeksploatowanego kadłuba na rzecz Akademii Marynarki Wojennej i jego dostosowaniu do funkcji edukacyjnych.

Okręt podwodny na ulicach Gdyni

Łatwo zaplanować, znacznie trudniej wykonać. Transport okrętu podwodnego stał się wielkim wyzwaniem, z którym jednak portowe służby techniczne poradziły sobie znakomicie.

W maju 2011 roku kadłub został przeholowany do Stoczni Marynarki Wojennej, gdzie usunięto balast i zbędne urządzenia, następnie przeprowadzono konieczną konserwację kadłuba.

Ponad pół roku później (w grudniu 2011 roku) przy użyciu specjalnej barki okręt został przetransportowany do oksywskiego portu wojennego i tam rozpoczął się najtrudniejszy etap tej skomplikowanej operacji. 16 grudnia okręt „dopłynął” do bramy portu wojennego, przy której odbył się ciekawy happening adresowany do dzieci. Święty Mikołaj zupełnie nietypowo wychylił się z kiosku okrętu podwodnego i wkrótce potem rozpoczął ostrzał – na szczęście cukierkami, a nie bojowymi torpedami.

Odcinek z portu wojennego do Akademii Marynarki Wojennej wyłożono tymczasowymi płytami betonowymi, na których zamontowano tor szynowy.

Przepychanie okrętu rozpoczęło się rankiem 17 grudnia, kadłub popychały siłowniki hydrauliczne, ze względu na wielkie gabaryty (370 ton, 45,5 m długości, 4,6 m szerokości i 8,9 m wysokości) i oczywiste względy bezpieczeństwa – okręt sunął bardzo powoli i krótkimi odcinkami. W ciągu godziny nietypowy zespół przemieszczał się zaledwie 50 metrów, a największym i udanie rozegranym wzywaniem był przejazd przez rondo Bitwy pod Oliwą.

Operacji przyglądali się mieszkańcy, wszak takiej akcji nie ogląda się zbyt często. Transport trwał 8 godzi, a następnego dnia okręt został posadowiony na wcześniej przygotowanych fundamentach.

Nowe życie gdyńskiego „Kobbena”

W kadłubie okrętu działają specjalistyczne laboratoria, związane między innymi z nawigacją podwodną, uzbrojeniem torpedowym, obsługą siłowni okrętowej, obroną przeciwawaryjną itd.

Wspomniane urządzenia są zintegrowane z symulatorami Akademii Marynarki Wojennej, dzięki temu merytoryczna wartość zajęć jest znacząco większa.

Z wykorzystaniem kadłuba prowadzona jest promocja problematyki morskiej i zagadnień popularnonaukowych. Kadłub stał się też swego rodzaju atrakcją turystyczną i charakterystyczną wizytówką Oksywia – tak związanego z tematyką Polskiej Marynarki Wojennej.

Na obszarze Europy zobaczyć można tylko dwa tego typu okręty wykorzystane w podobnej roli. W norweskim Marinemuseet w porcie Horten stoi „Utstein”, a w duńskiej Kopenhadze „Sælen”.

W pobliżu gdyńskiego okrętu sporo innych miejsc o wielkiej wartości historycznej. Na wzgórzu od wieków trwa kościół św. Michała Archanioła, którego dzieje sięgają XIII stulecia. Na ścianie świątyni zobaczyć można tak zwany „Mały Panteon Marynarki Wojennej” – upamiętnienie polskich okrętów i ich załóg z czasów II wojny światowej. Do tej tematyki nawiązuje też oksywski Cmentarz Marynarki Wojennej.

Nieco dalej Babie Doły – najbardziej na północ wysunięta dzielnica Gdyni z pozostałością niemieckiej torpedowni z czasów II wojny światowej.