Inne

Żółty Wiadukt

InfoGdansk
30 marca, 2026
Żółty Wiadukt w Gdańsku.
Zdjęcie: Żółty Wiadukt w Gdańsku.

Większość mieszkańców Gdańska doskonale kojarzy żółtej barwy wiadukt przerzucony nad torowiskiem kolejowym na wysokości dawnej Stoczni Gdańskiej. Stalowa konstrukcja przyciąga uwagę jaskrawo-żółtą kolorystyką, ale ponieważ od kilkunastu lat nie obsługuje ruchu samochodowego – szybko znika z zasięgu wzroku.

Ze względu na historię i znaczenie – warto dzieje tego wiaduktu dokładniej poznać.

Wiadukt Bramy Oliwskiej

Obiekt powstał w 1907 roku jako komunikacyjne połączenie Wielkiej Alei z Schichaugasse, czyli obecną Jana z Kolna. Ze względu na bliskość likwidowanej stopniowo Bramy Oliwskiej – nowy wiadukt określano jako Olivaer Tor Brücke. Relikty dawnych umocnień przydały się przy budowie schodów prowadzących z wiaduktu do wspomnianej Schichaugasse, obronna funkcja tego fragmentu jest czytelna do dzisiaj.

Stalowa konstrukcja powstała w Friedenshütte w Nowym Bytomiu (obecnie dzielnica Rudy Śląskiej), o czym przypominały widoczne na dźwigarach sygnatury. Dwa kratowe łuki zostały scalone na miejscu, między nimi podwieszono jezdnię wiaduktu.

Dźwigar z podpisem Friedenshütte. Tabliczka "Zakaz fotografowania" przerobiona na "Nakaz fotografowania". I słusznie - Żółty Wiadukt jest atrakcyjnym tłem ciekawych fotografii.

Dźwigar z podpisem Friedenshütte. Tabliczka „Zakaz fotografowania” przerobiona na „Nakaz fotografowania”. I słusznie – Żółty Wiadukt jest atrakcyjnym tłem ciekawych fotografii.

W 1968 roku ze względu na elektryfikację trasy kolejowej wiadukt podniesiono o 20 cm. Obiekt pełnił ważną funkcję komunikacyjną, ale ruch samochodowy obsługiwał tylko od strony ulicy Jana z Kolna.

Wiadukt o „istotnym znaczeniu wojskowym”

Ze względu na ówczesną zimnowojenną obsesję doczekał się też barwy maskującej. Przy popielatym wiadukcie pojawiła się tabliczka z groźnym napisem „Zakaz fotografowania”. Takie ostrzeżenia potrafiły wtedy zaskoczyć w miejscach niespodziewanych, na przykład w pobliżu kościoła garnizonowego w Sopocie. Wiadukt nad newralgicznym torowiskiem, w pobliżu instalacji stoczniowych z pewnością był ważny, a jego fotografowanie groziło ciężkimi zarzutami o szpiegostwo.

Konstrukcja o nijakim ubarwieniu pasowała też do ogólnej szarzyzny, która towarzyszyła mieszkańcom w codziennym życiu i na dłuższą metę był trudna do zniesienia.. Jak długo można w takim marazmie trwać? Takie pytanie stawiał sobie Grzegorz Boros – absolwent Akademii Sztuk Pięknych, architekt wnętrz zainteresowany wpływem wizualności na jakość codziennego funkcjonowania.

Jego propozycja ożywienia zaniedbanych budynków przy ulicy Robotniczej nie zyskała urzędniczej aprobaty. Po dłuższych negocjacjach Grzegorz Boros uzyskał zgodę na przemalowanie wiaduktu Bramy Oliwskiej, aczkolwiek bez typowego dla urzędników zrzędzenia też się nie obyło. Sporo czasu wymagała organizacja ekipy, sprzętu i… załatwienie farby. Pamiętać bowiem należy – w tamtych czasach deficytowe towary znacznie częściej się załatwiało niż kupowało.

Zobacz też – Jak bezpiecznie i szybko znaleźć partnera B2B? Nowe standardy weryfikacji firm na polskim rynku

Malowanie wiaduktu na jaskrawo żółty kolor odbyło się z udziałem Grzegorza Borosa oraz studentów z legendarnej spółdzielni pracy „Techno-Service”.

Prace dobiegły końca 25 czerwca 1979 roku, a fotoreportaż w tygodniku „Czas” został opatrzony proroczym tytułem „Wyjście z szarości”.

Inicjatywę pod nazwą „Odkrycie Mostu” opisywała ustawiona przy wiadukcie tablica z napisami w językach polskim, angielskim i rosyjskim.

Nowe życie Żółtego Wiaduktu

I rzeczywiście żółte ubarwienie ożywiało okolicę, stało się jaskółką nienazwanych jeszcze zmian, nadzieją na lepsze czasy. A wydarzenia o przełomowym znaczeniu rozegrały się na terenie położonej kilkadziesiąt metrów dalej Stoczni Gdańskiej. Przypadek? Pewnie tak, chociaż ciekawe inicjatywy często siebie przyciągają i dają efekt znacznie szerszy od początkowego zakładanego.

Z biegiem lat stan techniczny wiaduktu napawał coraz większym niepokojem. W 2008 roku Żółty Wiadukt został zamknięty, a decyzja o jego rozbiórce wydawała się być przesądzona.

Na szczęście ciekawy obiekt udało się uratować. Po pracach remontowych Żółty Wiadukt od 2012 roku obsługuje ruch pieszy i rowerowy. Stanowi przy tym przestrzeń o sporym społecznym potencjale. Przyciąga historią, widokiem na dźwigi stoczniowe, wreszcie nietypową i zapadającą w pamięci przestrzenią.

Z tych powodów Żółty Wiadukt jest obiektem zainteresowania wielu społeczników i animatorów lokalnej kultury. W jego pobliżu znajduje się Błędnik – kolejny ciekawy ciąg komunikacyjny, opisany w opublikowanym niedawno artykule.