Zniszczenie niemieckiego krążownika „Magdeburg” było jednym z pierwszych morskich epizodów I wojny światowej.
Okręt zatonął we wschodniej części Bałtyku, z dala od głównych teatrów eskalującej wojny, mimo to jego utrata miała wielki wpływ na morskie kampanie globalnego konfliktu.
Temat krążownika „Magdeburg” splata się też z Gdańskiem i wybuchem kolejnej wojny światowej…
Krążownik „Magdeburg” – jednostka niemieckiej Kaiserliche Marine
SMS (Seiner Majestät Schiff) „Magdeburg” powstał w stoczni AG Weser w Bremie. Nowoczesny lekki krążownik wszedł do służby 20 sierpnia 1912 roku. Z uzbrojeniem w 12 dział kal. 105 mm, dwie wyrzutnie torpedowe i możliwość postawienia 120 min – SMS 'Magdeburg” był groźną jednostką niemieckiej Kaiserliche Marine.
Po wybuchu I wojny światowej krążownik „Magdeburg” operował z bazy w Gdańsku i często prowadził akcje bojowe w asyście krążownika „Augsburg”.
Już 2 sierpnia 1914 roku okręty ostrzelały rosyjski port w Lipawie, następnie działały w akwenie Zatoki Ryskiej.
Dowództwo Kaiserliche Marine zaplanowało też akcję minowania Zatoki Fińskiej. Z tym zadaniem krążowniki „Magdeburg” i 'Augsburg” w asyście dwóch niszczycieli i mniejszych jednostek zgrupowały się 25 sierpnia i obrały kurs w kierunku północno-wschodnim.

Wskutek splotu pechowych okoliczności i popełnionych błędów – krążownik SMS „Magdeburg” zatonął 26 sierpnia 1914 roku. Jego utrata miała wielki wpływ na przebieg I wojny światowej. Fot. Bundesarchiv.
W nocy z 25 na 26 sierpnia „Magdeburg” zszedł w gęstej mgle z bezpiecznego kursu i w okolicy wyspy Odensholm z impetem wpłynął na przybrzeżne skały. Próba wyjścia z pułapki przy użyciu maszyn nie powiodła się.
Na rozkaz dowódcy Korvettenkapitäna Richarda Habenichta krążownik pospiesznie odciążano. Za burtę wyrzucono kotwice, łańcuchy kotwiczne, węgiel, amunicję, a nawet drzwi wodoszczelnych grodzi. Na próżno. Krążownik „Magdeburg” tkwił bezradnie w skalistej pułapce, a wstający z wolna dzień i rzednąca mgła zapowiadały kontrakcję rosyjskiej floty.
O godzinie 8.30 próbę holowania podjął niszczyciel V-26, ale „Magdeburg” nadal tkwił w pułapce.
Zagłada krążownika „Magdeburg”
Wobec sygnałów o nadpływających okrętach rosyjskich dowódca Richard Habenicht podjął decyzję o wysadzeniu okrętu.
Zgodnie z procedurami należało też zniszczyć tajne dokumenty, przede wszystkim księgi kodowe SKM (Signalbuch der Kaiserlichen Marine) z użyciem których odczytywano zaszyfrowane depesze. W pomieszczeniach krążownika znajdowały się cztery egzemplarze SKM.
Seria niekorzystnych zbiegów okoliczności i niepowodzeń nie chciała jednak ustąpić. Lonty ładunków wybuchowych podpalono zbyt wcześnie, z tego powodu wywiązała się pospieszna ewakuacja, w której zabrakło czasu na zniszczenie tajnej dokumentacji.
Zobacz też – Najważniejsze atrakcje turystyczne w Gdańsku, które musisz zobaczyć
Gdy padła komenda „Opuścić okręt” sygnalista niosący egzemplarz SKM z mostku kapitańskiego wyrzucił obciążoną książkę do wody. W eksplozji ładunków przepadł sygnalista z SKM z radiostacji.
Wkrótce potem zauważono nadpływające rosyjskie krążowniki „Pallada” i „Bogatyr”.
Niemieckie niszczyciele odpłynęły z podjętą wcześniej załogą, w trakcie tej rejterady niszczyciel V-26 został trafiony pociskiem 152 mm, który uszkodził pomieszczenia oficerskie, turbinę i spowodował straty w ludziach.

Ewakuacja załogi z SMS „Magdeburg”. W oddali uszkodzony krążownik. Fot. Bundesarchiv.
Uszkodzony „Magdeburg” nadal tkwił bezradnie na skałach. Rosyjski oddział abordażowy przedostał się do kabiny dowódcy i znalazł tam nietknięty egzemplarz SKM! Nurkowie rosyjskiej floty przeszukali też dno w pobliżu krążownika i znaleźli dwa kolejne egzemplarze książki kodowej.
Wielkie szczęście brytyjskiej Royal Navy
Rosjanie szybko zorientowali się w wielkim znaczeniu zdobyczy. I nie zatrzymali tych możliwości tylko dla siebie, lecz podzielili się z dowództwem brytyjskiej Royal Navy. Rosjanie przekazali Anglikom książkę kodową znalezioną w kabinie Habenichta z numerem seryjnym 151.
Na początku wojny szczęście Brytyjczykom wyraźnie dopisywało. Kilkanaście dni przed pechową akcją „Magdeburga” dość podobna historia rozegrała się na drugim krańcu świata.
W pobliżu Melbourne australijska grupa abordażowa zatrzymała i przeszukała niemiecki parowiec „Hobart”. Kapitan jednostki nie zdążył zniszczyć tajnych dokumentów i australijscy marynarze przejęli tak zwaną HVB (Handelsverkehrsbuch) używaną w komunikacji między niemieckimi okrętami wojennymi a statkami handlowymi.
Na tym nie koniec. Pod koniec 1914 roku jednostki Royal Navy zatopiły niemiecki niszczyciel S-119. Dowódca zatopionej jednostki zachował się jak należy i wyrzucił obciążoną kasetę do morza. Dokumenty zamiast opaść na dno trafiły w…rybackie sieci i wkrótce potem zostały znalezione przez obsługę brytyjskiego trawlera. Tym razem znaleziono tak zwaną VB (Verkehrsbuch), której kody były przeznaczone do komunikacji z okrętami cumującymi w obcych portach, a dzięki wykorzystaniu specjalnej przystawki – również przez okręty operujące na pełnym morzu.
Tym znaleziskiem również zajęli się specjaliści z Royal Navy.
Tajemnica pokoju 40
Brytyjczycy od samego początku wojny przechwytywali mnóstwo niemieckich depesz radiowych i na ich podstawie ustalali pozycje i kursy wrogich jednostek. Wielką pokusę stanowiła treść przejętych radiogramów, ale ze względu na szyfrowanie odczyt depesz nie był możliwy.
Wytrwali Brytyjczycy nie składali broni. Kontradmirał Henry Oliver był dyrektorem wywiadu Royal Navy, z jego inicjatywy zaangażowano sir Alfreda Ewinga, który jako pasjonat kryptologii podjął się zadania deszyfrażu.

James Alfred Ewing – w latach 1914–1917 kierował departamentem szyfrów w brytyjskiej admiralicji. Fot. Wikimedia Commons.
Ten wybitny profesor zaangażował między innymi studentów z uzdolnieniami matematycznymi i lingwistycznymi. Zespół pracował w pokoju nr 40 starego budynku Admiralicji i pomimo skromnych początkowo zasobów odnotował znaczące sukcesy. Opracowano na przykład metody identyfikacji radiostacji niemieckich oraz sposoby odróżniania depesz wysyłanych przez Kaiserliche Marine od emitowanych przez niemiecką armię lądową.
Prawdziwy przełom przyniosły przejęte księgi kodowe, które stały się najważniejszym elementem wybrakowanej wcześniej łamigłówki.
Podczas I wojny światowej Brytyjczycy odczytali ok. 20 tysięcy zaszyfrowanych niemieckich radiogramów. W rezultacie brytyjska flota wojenna mogła stanąć do boju na wodach Dogger Bank oraz do walnej bitwy w Cieśninie Skagerrak. Natomiast odczytanie tak zwanego telegramu Zimmermanna przyspieszyło przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny.
Niefortunna akcja „Magdeburga” w tej skomplikowanej układance też odegrała ważną rolę.
Związki krążownika „Magdeburg” z Gdańskiem
W nieudanej akcji życie straciło 17 marynarzy, kolejnych 75 uznano za zaginionych. Szesnastu poległych na krążowniku „Magdeburg” i niszczycielu V-26 pochowano w zbiorowej mogile na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku.
O poległych pamiętano w Wolnym Mieście Gdańsku. W rocznicę utraty okrętu przy mogile wartę honorową wystawiała niemiecka marynarka wojenna. W związku z tym pod koniec sierpnia do portu gdańskiego wpływały okręty niemieckiej floty.

Mogiła marynarzy z SMS „Magdeburg” na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Fot. Wikimedia Commons.
Pod koniec sierpnia 1939 roku przy mogile poległych marynarzy wartę honorową trzymali marynarze z pancernika szkolnego „Schleswig-Holstein”. Kilka dni później salwy tego okrętu obwieściły początek kolejnej wojny….
Wspomniana mogiła przetrwała historyczne zawirowania i zachowała się do obecnych czasów. Cmentarny pomnik stanowi symboliczne połączenie Gdańska z dziejowymi dramatami i meandrami tragicznej historii.
Bibliografia
Stalowe Fortece, aut. Robert K. Massie, Oficyna Wydawnicza FINNA, Gdańsk 2015;
Pierwsza wojna światowa na Bałtyku, aut. Edmund Kosiarz, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1979.



