Biblioteka Gdańska PAN nie zwalnia tempa wystawienniczej aktywności. Od początku listopada w zabytkowym budynku przy ul. Wałowej 15 oglądać można wystawę opowiadającą o tragicznych losach kobiet uznanych za czarownice.
W tematyce czarów, oskarżeń o konszachty z siłami nieczystymi Gdańsk nie odstawał od reszty Rzeczypospolitej. Egzekucji odbyło się znacząco mniej niż w krajach Europy zachodniej, aczkolwiek incydentalne procesy o czary odbywały się na Pomorzu jeszcze w I połowie XIX stulecia.
Wystawa do 19 grudnia 2025 r. Wstęp bezpłatny.
Czarownice, procesy i magia na Pomorzu – wystawa w Bibliotece Gdańskiej
Na wystawie w Bibliotece Gdańskiej zobaczyć można rękopisy, dawne druki, ryciny i grymuary. Pod tym ostatnim tajemniczym określeniem kryją się księgi wiedzy magicznej z zestawem zaklęć i innych związanych z magią zaleceń.
Zatem niezwykle świadectwo epoki, w której nieznane z jednej strony fascynowało, z drugiej jednak budziło strach i prowadziło do skrajnie okrutnych (według współczesnych ocen) działań i zachowań.
Szczególną uwagę przyciąga inkunabuł „Malleus Maleficarum”, czyli słynny „Młot na czarownice” – podręcznik inkwizytorów, który przez stulecia był dla wielu duchownych i sędziów podstawą do wydawania wyroków śmierci.
Wystawa wartko opowiada o intuicyjnej i nie zawsze prowadzącej w dobrym kierunku potrzebie tłumaczenia tego co poza obszarem wiedzy i zrozumienia. Eksponaty nie wiadomo jak i kiedy przenoszą w szeroki świat zawarty między światłem rozumu a cieniem procesowego stosu.
Formułę wystawy poszerza bezpłatny katalog z merytorycznym i wizualnym opracowaniem prezentowanej tematyki.
Oskarżenie o czary – mity i uproszczenia
Wokół stosów i palonych na nich czarownic narosło sporo mitów i wygodnych uproszczeń. Płonące stosy zazwyczaj kojarzone są z okresem średniowiecza, ale większość tak drastycznie wykonanych wyroków przypada na okres nowożytny ze zdecydowanie lepszym dostępem do edukacji i wiedzy. Co również może zaskakiwać – dymy z płonących stosów zasnuły głównie, wydawałoby się lepiej rozwinięte, kraje Europy Zachodniej,.
I chyba najważniejsze – oskarżenia o czary często odzwierciedlały napięcia w lokalnych społecznościach, które w obliczu nieurodzaju czy innych klęsk żywiołowych szukały wygodnego, łatwo dostępnego wyjaśnienia tych trudności.
Zatem stara jak świat, występująca przecież i dzisiaj, instytucja „kozła ofiarnego” – destrukcyjnego mechanizmu społecznego, którym poprzez obciążanie słabych i niewinnych załatwiano lokalne porachunki i problemy. Tematykę dogłębnie badał René Girard – wybitny antropolog i filozof nauk społecznych.
Procesy o czary były składową ówczesnego porządku społecznego i jako takie często wynikały z działania władców i struktur państwowych.
Czarownice na Pomorzu
Na posądzenie o czary narażone były osoby o odbiegającym od utartej normy zachowaniu i ubiorze, również ponadprzeciętnie zaradne, przyciągające sąsiedzką zazdrość i zawiść.
Pomorze Gdańskie uniknęło psychozy typowej dla krajów zachodniej Europy, ale i w naszym regionie od czasu do czasu zapadały takie wyroki. Od XVI wieku do I polowy XIX stulecia o czary oskarżono kilkadziesiąt mieszkających na Pomorzu kobiet i większość tych wyroków wykonano. Na terenie Gdańska stosy płonęły w przestrzeni Targu Węglowego, Targu Drzewnego oraz Góry Szubienicznej.
Egzekucje miały charakter publiczny i stanowiły rodzaj niewyszukanej rozrywki dla miejskiej gawiedzi. Aczkolwiek spalenie sędziwej Anny Krüger w 1659 roku miało się spotkać z mieszanymi odczuciami zgromadzonych widzów.
Głośnym echem odbiła się rozprawa lokalnej społeczności z Krystyną Ceynową, która wydarzyła się w Chałupach w 1836 roku.
Procesów o czary było na Pomorzu Gdańskim zdecydowanie mniej, jednak taka forma zwalczania odmienności utrzymała się zaskakująco długo.



