Początek lata 1914 roku przyniósł polityczne trzęsienie ziemi w niemal całej Europie, następnie prężenie wojennych muskułów i w rezultacie militarną eskalację – wybuch I wojny światowej.
Oprócz działań wielkich armii lądowych spodziewano się też morskich starć stalowych kolosów. Z taką myślą powstały niemieckie, angielskie czy francuskie krążowniki i okręty liniowe.
Ze względu na ostrożność dowództwa niemieckiej Hochseeflotte do takiej bitwy na początku wojny nie doszło.
Trudne początki broni podwodnej
Początek XX stulecia upłynął pod znakiem ożywionego wyścigu zbrojeń, w którym Cesarstwo Niemieckie intensywnie rozbudowywało flotę i usiłowało dorównać potężnej brytyjskiej Royal Navy.
W cieniu tych wielkich inwestycji rozwijano eksperymentalne środki uzbrojenia. Koniec XIX stulecia przyniósł doświadczenia z militarnym wykorzystaniem okrętów podwodnych.
Naczelne dowództwa najsilniejszych flot wojennych nie były jednak do tej broni przychylnie nastawione. Brytyjczycy podkreślali niehonorowość skrytego ataku podwodnego. O okrętach podwodnych z pogardą wyrażał się Alfred von Tirpitz – minister niemieckiej marynarki wojennej.
Ostatecznie u progu I wojny światowej najsilniejsze floty dysponowały eskadrami takich jednostek, ale ze względu na ograniczenia techniczne okrętom tym wyznaczano jedynie zadania pomocnicze.
Okręt podwodny SM U-9
Dopiero w 1905 roku Alfred von Tirpitz złagodził swoje nastawienie i wkrótce potem zakłady Kruppa otrzymały zlecenie budowy pierwszego Unterseeboot – okrętu podwodnego. W temacie broni podwodnej flota niemiecka została w tyle za morskimi siłami Wielkiej Brytanii, Francji, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Na początku I wojny światowej Kaiserliche Marine posiadała ok. trzydziestu takich jednostek.
Z programu rozbudowy niemieckiej floty podwodnej skorzystały też gdańskie zakłady. W Stoczni Cesarskiej zbudowano serię okrętów typu U-2 oraz nowocześniejszych Mittel U. Zamówienie na 48 jednostek otrzymała także Stocznia Schichaua, ale do końca I wojny światowej nie ukończono żadnego okrętu.
W lutym 1910 roku w Stoczni Cesarskiej w Gdańsku odbyło się wodowanie U-9, dwa miesiące później na okręcie podniesiono wojenną banderę.
Dowódcą okrętu został Kapitänleutnant Otto Weddigen. Pod jego dowództwem załoga szybko się zgrała i zyskała wysoką sprawność bojową. 32-letni Otto Weddigen był doświadczonym oficerem. Podczas wcześniejszej służby na U-3 przeżył zatonięcie tej jednostki w kilońskim porcie.
Jako dowódca U-9 szczególnie wiele uwagi poświęcił szybkim zanurzeniom oraz ładowaniu torped na morzu.

Kapitänleutnant Otto Eduard Weddigen z orderem Pour le mérite.
We wrześniu 1914 roku U-9 próbował atakować transportowce przewożące oddziały BEF (British Expeditionary Force) z Anglii do Francji, ale ze względu na trudne warunki pogodowe niemiecki okręt podwodny przeszedł pod wybrzeże holenderskie.
Czarny dzień brytyjskiej floty
Rankiem 22 września z kiosku U-9 zauważono dym na horyzoncie i chwilę później wyłaniający się maszt okrętu. Kapitan Weddigen zarządził zanurzenie alarmowe, wkrótce potem przez peryskop obserwował trzy duże jednostki, trafnie rozpoznane jako brytyjskie krążowniki pancerne.
O godzinie 6.20 okręt U-9 wystrzelił torpedę z dziobowej wyrzutni nr 2.
SM U-9. Dane taktyczno-techniczne:
Wyporność
• na powierzchni – 493 t
• w zanurzeniu – 611 t
Długość
57,4 m
Zanurzenie maksymalne
50 m
Napęd
na powierzchni: 4 silniki gaźnikowe o łącznej mocy 1200 KM
pod wodą: 2 silniki elektryczne o łącznej mocy 1160 KM
Prędkość
• na powierzchni – 14,2 węzła
• w zanurzeniu – 8,1 węzła
Zasięg
na powierzchni: 3250 Mm (przy prędkości 9 węzłów)
pod wodą: 80 Mm (przy prędkości 5 węzłów)
Uzbrojenie
4 wyrzutnie torpedowe kal. 450 mm
Załoga
4 oficerów, 25 podoficerów i marynarzy
Strzał oddany z odległości zaledwie 550 yardów ugodził krążownik „Aboukir” w śródokręcie, w prawą burtę poniżej linii wodnej.

Krążownik pancerny „Aboukir”.
Dowódca uszkodzonej jednostki kmdr John E. Drummond był przekonany o wejściu na minę. Pół godziny później ciężko uszkodzony „Aboukir” przewrócił się stępką do góry i po kolejnych pięciu minutach zatonął.
Do akcji ratunkowej ruszyły dwa pozostałe krążowniki „Hogue” i „Cressy”, z których pośpiesznie opuszczano szalupy i podejmowano unoszących się w wodzie rozbitków.
Z U-9 wystrzelono dwie kolejne torpedy. Strzał z wyrzutni dziobowej przesunął środek ciężkości przyczajonego pod wodą U-boota i jego dziób wyskoczył nad powierzchnię wody. Obsada działa z 'Hogue” otworzyła ogień, ale chwilę później w krążownik trafiły torpedy.
Zaledwie dziesięć minut później 'Hogue” przewrócił się do góry stępką i o godz. 7.45 zatonął.

Krążownik pancerny „Hogue”.
Kapitan Weddigen podjął decyzję o kontynuacji ataku. Z wyrzutni rufowej wystrzelono dwie następne torpedy, z których jedna trafiła w krążownik „Cressy”. Brytyjski okręt dzielnie zniósł uderzenie, wkrótce potem przechył został wyrównany. Pod pokładem U-9 błyskawicznie załadowano torpedę rezerwową i godz. 7.30 „Cressy” otrzymał kolejne trafienie.
Eksplozja na wysokości kotłów ciężko uszkodziła krążownik, który wkrótce potem zatonął.

Krążownik pancerny „Cressy”.
Do akcji ratunkowej przystąpiły przepływające w pobliżu małe parowce holenderskie „Flora” i 'Titan”. Dzięki ich odważnej postawie uratowano ponad 400 rozbitków. Nadpłynęły też brytyjskie trawlery, które podjęły kolejnych marynarzy. Zagładę trzech brytyjskich krążowników przeżyło 837 osób. Życie straciło 64 oficerów i 1397 marynarzy.
22 września 1914 roku przeszedł do historii jako czarny dzień brytyjskiej Royal Navy.
Sukces U-9. Preludium morskiego dramatu
Utrata trzech przestarzałych krążowników nie zmniejszyła potencjału bojowego potężnej Royal Navy. Natomiast wielkim nieszczęściem była śmierć przeszło 1400 oficerów i marynarzy, tym bardziej że akcja patrolowa trzech krążowników nie miała większego militarnego uzasadnienia. Już wcześniej postulowano wycofanie tych okrętów z czynnej służby, ale wniosek utknął w administracyjnych trybach dowództwa brytyjskiej floty.

Zagłada trzech krążowników pancernych – klęska brytyjskiej floty wojennej.
Okręt podwodny U-9 wkrótce po skutecznym ataku obrał kurs na bazę w Wilhelmshaven, do której dotarł rankiem następnego dnia. Na niemieckich podwodniaków czekało entuzjastyczne powitanie. Otto Weddigen otrzymał Krzyż Żelazny I klasy, a całą załogę U-9 wyróżniono Krzyżami Żelaznymi II klasy.
Brytyjska Royal Navy długo odrzucała atak pojedynczego okrętu podwodnego. Dowództwo zakładało atak eskadry złożonej z co najmniej 5 U-bootów. Utrata 1400 osób załogi była tragedią w ludzkim wymiarze, a dla największej floty wojennej świata stanowiła też klęskę wizerunkową.
Po tym ataku nikt już okrętów podwodnych nie lekceważył. Wojna podwodna dopiero się zaczynała i swoje apogeum osiągnęła w kolejnych latach. Podczas 51 miesięcy I wojny światowej niemieckie U-booty zatopiły aż 5282 brytyjskich, alianckich i neutralnych statków handlowych o łącznym tonażu 11 153 000 ton. Czym bardzo zagroziły zaopatrzeniu Wielkiej Brytanii w niezbędną żywność i surowce.
W ten koszmar wojennego zniszczenia wpisał się też inny okręt podwodny wybudowany w gdańskiej stoczni. SM U-20 powstał w Stoczni Cesarskiej w Gdańsku, w dniu 7 maja 1915 roku zatopił brytyjski transatlantyk „Lusitania”, w tej tragedii życie straciło 1198 pasażerów.
Sukcesy kapitana Otto Weddigena
Kapitan Otto Weddigen nie zwalniał tempa. W dniu 15 października 1914 na wysokości Aberdeen zatopił czwarty (!) krążownik „Hawke”, życie straciło 527 oficerów i marynarzy.
Po tych bojowych wyczynach jako pierwszy podwodniak otrzymał najwyższe odznaczenie wojskowe Królestwa Prus – order Pour le Mérite.
Od lutego 1915 roku kpt. Weddigen dowodził większym U-29 i zatopił kolejne 4 statki brytyjskie. Karta wojennego szczęścia odwróciła się 18 marca 1915 roku, gdy w szkockiej zatoce Pentland Firth niemiecki okręt podwodny został wykryty i staranowany przez pancernik HMS „Dreadnought”. Cała załoga niemieckiego U-boota zginęła.
Akcje okrętów podwodnych pod dowództwem kpt. Weddigena ponad wszelką wątpliwość dowiodły skuteczności tego rodzaju broni. Potwierdziły też wysokie ryzyko związane z jej wykorzystaniem.
Zatopienie trzech brytyjskich krążowników stało się motywem graficznym niemieckich kart pocztowych. Niemiecki dowódca został też upamiętniony filmem niemym z 1927 roku o niewyszukanym tytule „U 9 Weddigen”.
Stalowe Fortece, aut. Robert K. Massie, wyd. Oficyna Finna, Gdańsk 2015;
U-booty I wojny światowej, aut. Andrzej Perepeczko, wyd. Napoleon V, Oświęcim 2014;
Wojenne szczęście U-9, aut. Andrzej Perepeczko, „Nowa Technika Wojskowa” 5/2000



