Artykuły

Kuter pościgowy „Batory”

InfoGdansk
Październik 20, 2017
Podziel się
Kuter Batory w gdyńskim porcie. Źródło: Narodowe Archiwum
Zdjęcie: Kuter "Batory" w gdyńskim porcie. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Po odbudowie polskiej państwowości szybko przekonano się o konieczności właściwego zabezpieczenia morskiej granicy. Chętnych do jej nielegalnego przekraczania nie brakowało, już w 1920 roku przerzucani morskim szlakiem agenci niemieccy próbowali agitować wśród ludności polskiego Pomorza. Dali o sobie znać przemytnicy, skuszeni wielkim zapotrzebowaniem na nielegalny spirytus w Szwecji i Finlandii.

W 1922 roku powołano Straż Celną, ale jej żaglowo-motorowe jednostki („Strażnik I” i „Strażnik II”) nie wzbudzały respektu coraz lepiej zorganizowanych szajek przemytniczych. Systematycznie rozbudowywano port gdyński, marynarze z zagranicznych statków też wypatrywali okazji szybkiego i łatwego zarobku. Z zacumowanych i oczekujących na redzie jednostek szmuglowano wyroby tytoniowe, wina i likiery. W drugą stronę płynął strumień nielegalnego alkoholu.
W 1928 roku dotychczasową formację przekształcono w lepiej zorganizowaną Straż Graniczną, zapadły też decyzje o wyposażeniu pograniczników w nowoczesne jednostki.

Własnymi siłami
Oferty wpłynęły z Francji i Wielkiej Brytanii, ale zaproponowane rozwiązania nie spotkały się z uznaniem komendantury Straży Granicznej. Zaciekawiła natomiast propozycja włoska, postanowiono więc o wykorzystaniu przedstawionej dokumentacji projektowej. Przygotowaną do podpisu umowę na szczęście w ostatniej chwili odrzucono, bo kierownik techniczny Stoczni Modlińskiej Aleksander Potyrała jasno i konkretnie wykazał niedostosowanie włoskich propozycji do bałtyckiej specyfiki. Wspomniany kierownik zaproponował budowę kutra wyłącznie własnymi siłami, według polskich rozwiązań i koncepcji. Przy udziale Aleksandra Potyrały powstały również udane minowce typu „Jaskółka”, niestrudzony stoczniowiec po wojnie był założycielem i pierwszym dyrektorem Polskiego Rejestru Statków, aktywnie zaangażował się też w organizację Wydziału Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej -zatem przeszedł do historii jako doskonały fachowiec o wizjonerskim spojrzeniu na morską tematykę.

Zlecenie budowy kutra przyznano Państwowym Zakładom Inżynierii w Warszawie, wykonaniem zajęła się Stocznia w Modlinie. Temat do łatwych nie należał, bo w stosunkowo niewielkim kadłubie zamierzono nowatorsko zmieścić trzy silniki, stoczniowców zaskoczyły też duraluminiowe materiały konstrukcyjne.
Polscy fachowcy dali radę i 23 kwietnia 1932 roku przeprowadzono udane wodowanie jednostki, dwa tygodnie później (7 maja) jej budowa dobiegła końca.
W kutrze nowatorsko zastosowano trzy silniki. Dwa pościgowe (prod. Maybach, napędzane benzolem) miały zapewnić prędkość 25 węzłów, natomiast silnik marszowy (napędzany olejem gazowym) zapewniał ekonomiczną prędkość 12 węzłów.
Próby prowadzone w porcie gdyńskim zakończyły się zerwaniem cum kilku jednostek, następne testy prowadzono już na bezpieczniejszym akwenie w pobliżu Helu.

Nowocześnie wyposażony kuter otrzymał też uzbrojenie – dwa ciężkie karabiny maszynowe zamontowane na dziobie i rufie.
Z uwagi na bezwzględność grup przemytniczych uzbrojenie było konieczne, poszukiwanie podejrzanych jednostek miał ułatwiać mocny reflektor Scintilla o zasięgu snopu światła do 5 km. Po udanych próbach kuter „Batory” został w dniu 23 czerwca 1932 roku oficjalnie przyjęty na stan flotylli Straży Granicznej.

W patrolowej służbie
„Batory” nie był okrętem wojennym, dlatego na jego rufie powiewała bandera Polskiej Marynarki Handlowej. Kuter stacjonował w helskim porcie rybackim i pełnił żmudną służbę patrolową, przetykaną interwencjami i akcjami pościgowymi. Z prędkością 25 węzłów rzeczywiście mógł dogonić każdą podejrzaną jednostkę i wkrótce rozeszła się fama o bezcelowości ucieczki przed polskim pościgiem. Dobrze układała się współpraca z Marynarką Wojenną, to na „Batorym” w 1935 roku do gdyńskiego szpitala przewieziono ciężko rannego oficera. Kuter sprawdzał się też w reprezentacyjnej roli, na jego pokładzie przejażdżkę odbył prezydent RP Ignacy Mościcki, a w sierpniu 1936 roku udaną inspekcję przeprowadził prezes Rady Ministrów Felicjan Sławoj-Składkowski. W tym też roku podczas patrolu zatrzymano motorówkę „Margit” z kontrabandą kilku skrzyń pistoletów… W coraz bardziej zhitleryzowanym Gdańsku ewidentnie wzrastało zapotrzebowanie na broń i militarne wyposażenie…

24 sierpnia 1939 roku kuter został wcielony do Polskiej Marynarki Wojennej, dlatego określenie ORP „Batory” w odniesieniu do tego rozdziału historii jednostki jest jak najbardziej poprawne.

kuter_batory3

Kuter „Batory” w helskim porcie.

Wraz z wybuchem wojny kuter został podporządkowany dowództwu Rejonu Umocnionego Hel. Do 10 września jednostka przewoziła rannych do gdyńskich szpitali, wzięła też udział w przeciwlotniczej obronie helskiej bazy i pomogła w poremontowych testach okrętu podwodnego ORP „Ryś”. Ze względu na słabe uzbrojenie niewielką jednostkę wycofano z pierwszej linii, a wyokrętowana załoga wzmocniła lądową obronę Helu.

Brawurowa ucieczka
Wobec złamania polskiego oporu przez wojska niemieckie i sowieckie, ucieczki naczelnego dowództwa i kapitulacji Warszawy dalsza obrona Helu nie miała już większego sensu. 1 października rozpoczęto rozmowy kapitulacyjne ze stroną niemiecką i wtedy z propozycją ucieczki na „Batorym” wystąpił kpt. Jerzy Milisiewicz. Zebrało się szesnastu śmiałków, kapitan słusznie założył, że akwen na północ od półwyspu będzie uważnie pilnowany przez wrogie jednostki, dlatego podjął decyzję o trasie wzdłuż niemieckiego brzegu.

Jednostka opuściła helską bazę wieczorem 1 października, po dwóch godzinach na wysokości piławskiego portu „Batory” zmienił kurs na północno-zachodni – w kierunku południowego cypla szwedzkiej Gotlandii. Polaków nie powstrzymał niespodziewany ubytek paliwa i sztormowa pogoda. Sondowanie potwierdziło lokalizację kutra na Ławicy Hoburg i bliskość upragnionej wyspy. Po godzinie 15.00 2 października kuter został wypatrzony przez niemiecką kanonierkę „Grille”, ale pojawienie się szwedzkiego torpedowca „Ragnar” powstrzymało Niemców przed podjęciem agresywnych działań. W asyście torpedowca „Batory” wszedł do portu w Klintehamn. Udane przełamanie niemieckiej blokady stało się faktem…

Cywilnych uciekinierów zwolniono, oficerowie po upływie 24 godzin zostali internowani. Kuter został przeholowany do Vaxholm i ostatecznie do Visby, gdzie w towarzystwie „Daru Pomorza” i trzech polskich okrętów podwodnych cumował aż do końca II wojny światowej. Internowani oficerowie zostali pod koniec 1943 roku zwolnieni i kilka miesięcy później wstąpili w szeregi Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Inicjator ucieczki kpt. Jerzy Milisiewicz nie zdecydował się na powojenny powrót do Polski i zmarł w Kanadzie w 1978 roku.

W służbie Polski Ludowej
Po zakończeniu II wojny światowej zasłużona jednostka wróciła do polskiej służby. Niezbędne było przeholowanie kutra, bo po pięcioletniej bezczynności jego stan nie był najlepszy. Pod nazwą „Hel” kuter służył w składzie 12 Gdańskiego Oddziału Wojsk Ochrony Pogranicza. Wczesne lata 50-te upłynęły pod znakiem stalinowskich prześladowań, fala represyjnych zmian objęła i nazwę opisywanej jednostki. Najpierw zmiana na „7 Listopada”, potem na „Dzierżyński”, ostatecznie wprowadzono neutralne określenie” KP-1″.

Przez pewien czas kuter stacjonował na Westerplatte, tam jego historia splotła się z ważną przestrzenią dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Pewnie mało kto się tym przejmował, zresztą tematyki obrony II Rzeczypospolitej starano się wtedy nie podejmować. W grudniu 1957 roku zasłużony kuter został skreślony ze stanu Wojsk Ochrony Pogranicza i jako jednostka szkolno-ratownicza przekazany Lidze Przyjaciół Żołnierza, znanej z lat późniejszych jako Liga Obrony Kraju.

W nowych barwach okręcik jako KP-1 „Batory” pływał na Wiśle i potem w akwenie Zalewu Zegrzyńskiego. Powrót do starego nazewnictwa wskazuje na jakąś znajomość dziejów i zasług tej jednostki. W latach 1969-73 kuter bezczynnie cumował w żerańskim basenie i czekał na nieuchronny koniec na złomowisku…
Do akcji wkroczył wtedy Gerard Łukaszewicz, który jako oficer Polskiej Marynarki Wojennej żywo interesował się ratowaniem zabytków jej historii. Po przeholowaniu do helskiej bazy przeprowadzono pewne zabiegi konserwatorskie i w 1975 roku „Batory” został wmurowany w nabrzeże portu wojennego.

Nowe życie
Helska baza na dobre opustoszała na początku XXI stulecia, gdy 9 Flotylla Obrony Wybrzeża została rozformowana. I pewnie prędzej czy później samotny „Batory” padłby łupem szabrowników, których destrukcyjna działalność nie zna czasem barier i granic. Stało się inaczej, w grudniu 2009 roku kadłub został z nabrzeża wydobyty.

kuter_batory1

„Batory” w gdyńskim Muzeum Marynarki Wojennej

Po przeprowadzeniu prac konserwatorskich i odtworzeniu detali zewnętrznego wyposażenia „Batory” stał się jednym z najważniejszych eksponatów w nowej siedzibie Muzeum Marynarki Wojennej. Pomyślano też o ciekawej ceremonii, bo na kutrze zawieszono banderę ze słynnego niszczyciela OPR „Piorun”, a w roli nowej matki chrzestnej wystąpiła Monika Łukaszewicz – córka oficera, dzięki któremu kuter został czterdzieści lat wcześniej uratowany.

Kuter „Batory” jest najstarszą zachowaną polską jednostką i jedyną z biorących udział w kampanii wrześniowej. W niewielkim kadłubie ukryta historia polskiej myśli technicznej, żołnierskiego bohaterstwa i oporu oraz powojennych zakrętów dziejowych…

DANE JEDNOSTKI
Kuter pościgowy „Batory”
Wyporność: 25 ton;
Długość: 23,6 m;
Szerokość: 3,6 m;
Zanurzenie: 1 m;
Napęd: 2 silniki pościgowe Maybach 550 KM na paliwo lekkie, 1 silnik marszowy wysokoprężny Maybach 175 KM;
Prędkość: maksymalna 24,85 węzłów, marszowa 12 węzłów;
Zasięg: 264 Mm przy prędkości 12 węzłów

InfoGdansk

InfoGdansk – portal gdański z nawiązaniami do historii i turystycznych atrakcji regionu. To przedłużenie przewodnickiej aktywności gdansktur.pl